TO CO TY W OGÓLE JESZ? – CZYLI TROCHĘ O WEGETARIANIZMIE

Tak, jestem wegetarianką, choć w moim życiu bywały dni, kiedy białe mięso pojawiało się na moim talerzu. Przez większą część swojego życia jednak mięsa unikałam. Początek wcale nie był jakimś pompatyczny – zwyczajnie stres wprowadzany na stołówce przez panie kucharki w szkole podstawowej, do której chodziłam, przymuszanie do jedzenia (np. tatara!) spowodował, że zaczęłam odrzucać kolejne elementy pożywienia, nie tylko mięso. (o moich problemach żywieniowych pisałam w innym poście, jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam Cię do lektury). Kiedy jednak zauważyłam, jak fantastycznie czułam się bez tego białka zwierzęcego, tak bardzo mi się to spodobało, że nawet kiedy wróciłam do regularnego spożywania posiłków, mięso z mojego talerza zniknęło. Presja ze strony środowiska oczywiście nie zniknęła 🙂

W moim domu rodzinnym panowała typowo polska kuchnia. W niedzielę obowiązkowo rosół i ziemniaki ze schabowym na drugie danie. Pojawiały się sałatki czy surówki, ale mimo wszystko prym wiodło mięso. W tygodniu pomidorowa na śmietanie, mielone, czasem kotlety z piersi kurczaka. I do tego wszystkiego ziemniaki. W międzyczasie pierogi, kopytka lub gołąbki – oczywiście z mielonym mięsem. Posiłki jak w wielu polskich domach. Właściwie przypominam sobie tylko jedną rodzinę, na której obiadach królowały głównie warzywa – w tym przypadku jednak ojciec był po zawale i jeśli chciał pożyć dłużej, miał stosować dietę niskotłuszczową. Żona gotowała tak dla wszystkich członków rodziny.

Myślę, że powodem takiej tłustej góry jedzenia jest pamięć naszyć rodziców o czasach, kiedy w sklepach nie można było kupić niczego. Nauczeni, że jak jest to trzeba kupić, a jak już się kupiło, to trzeba coś z tym zrobić, żeby się nie zmarnowało, obciążali stoły górami jedzenia mającymi być symbolem dobrych czasów. Od kilku lat jednak obserwuję (nie tylko w domu moich rodziców), że ten trend mija. I całe szczęście! Na stołach jest generalnie mniej jedzenia na jeden posiłek. Zwykle nic lub bardzo mało jedzenia zostaje po posiłkach, ale najważniejszą zmianą jest postawienie na większą ilość warzyw oraz serwowanie poza ziemniakami także ryżu lub kasz. Tak jest na pewno w domach, w których bywam. 😉

Podczas gdy jest większa tolerancja na dużą ilość warzyw czy odnośnie zamian ziemniaków na ryż lub kasze, tak nadal nie ma pełnej tolerancji na wegetarianizm czy żywienie bezglutenowe/niskobiałkowe/niskocukrowe. Nasi bliscy nauczyli się, że słodycze to nie jest dobry pomysł na prezent dla naszego czterolatka. Wciąż jednak słyszę, że wydziwiam, albo słyszę pytania: „To co ty w ogóle jesz?!”, kiedy odmawiam mięsa na obiad. Prawdopodobnie pokolenie naszych rodziców nie będzie w stanie zrozumieć, że można nie jeść „tak wartościowego białka”, jeśli całe życie mięso było najbardziej wartościowym elementem każdego posiłku, a na pewno obiadu.

Tylko czy faktycznie mięso sztucznie pędzonych kurczaków żyjących w nienaturalnych warunkach, zestresowanych, karmionych produktami GMO jest faktycznie zdrowe? Czy ta krowa, do której paszy dodaje się sztuczne składniki, faktycznie da wartościowe mięso? Czy ta świnia płacząca podczas uboju, odda mięso bez hormonów stresu? Do dziś pamiętam wizytę na wsi jako kilkuletnie dziecko podczas uboju świni.. Ten płacz wciąż odbija mi się echem. Płakałam razem z nią, a w odpowiedzi słyszałam, żebym przestała, bo przeze mnie ta świnia nie może umrzeć… Być może to wydarzenie zaważyło na moich wyborach, wiadomo przecież, że nic nie bierze się z powietrza. Wszystko ma jakiś początek, jakieś swoje źródło. Czasem nawet nie związane z tematem, a czasem bardzo naoczne.

Czy Ty, Moja Droga, dokonujesz wartościowych wyborów i jesz to, co rzeczywiście daje Ci wartość? Tanie, sklepowe mięso niestety wartościowe nie jest… Musisz mieć tego świadomość, bo producenci dziś skupiają się głównie na ilości, a nie jakości. Wszechogarniający rak nie bierze się z niczego. Wszędzie obecna chemia, nie tylko w pakowanych kawałkach mięs w chłodniach sklepów, ale też w wędlinach, w chlebie, sosach, nawet płatkach śniadaniowych, zabija nas każdego dnia…

Jestem cały czas w trakcie rewolucji żywieniowej w naszym domu. Mięso odrzuciłam całkowicie, dla moich chłopaków wybieram to z krótkim składem niezbędnych elementów, a i to rzadko. W planie mam zmniejszenie ilości obiadów mięsnych do jednego w tygodniu. Mój syn jest jak najbardziej gotowy na to – widzę po nim, że do mięsa aż tak go nie ciągnie. Mój mąż nauczony jedzenia mięsa przez całe swoje życie powoli dokonuje zmian w swoim jadłospisie. Postawił na ryby i owoce morza.

Kolejnym krokiem do zdrowego stylu życia jest wyeliminowanie cukru rafinowanego. Będzie to o tyle trudne, że lubimy przekąski i to jest naszą zgubą. Trzeba będzie wprowadzić zamiennik, zatem na początek wprowadzam cosobotnie przygotowywanie zdrowych domowych słodyczy. Macie jakieś do polecenia? Na różnych stronach www (np. agamasmaka.pl) można znaleźć takie bezcukrowe i bezglutenowe jednocześnie, ale z chęcią poznam Wasze ulubione domowe przekąski.

Kolejnym etapem wprowadzania zmian będzie całkowite wyeliminowanie glutenu z wypieków i makaronów w naszej diecie. W chwili obecnej nie mam w domu żadnej glutenowej mąki, jednak gluten spożywamy czasem w postaci makaronów czy kupnych słodkich przekąsek. Jest go w naszej diecie zdecydowanie mniej niż jeszcze rok temu, ale nadal się pojawia. Domowe ciasta, muffinki, ciastka, racuchy, naleśniki czy gofry przygotowuję w domu bez glutenu.

Wprowadzanie zdrowych nawyków do naszych kuchni w obecnych czasach jest kluczowe. Wszędzie bombarduje nas chemia – nie tylko w pożywieniu, ale też w kosmetykach, środkach czystości czy nawet powietrzu. Świadomy wybór zdrowej i bezpiecznej dla naszych organizmów kuchni to podstawa w harmonijnym domu. O zdrowym żywieniu pisałam w swojej książce „Mama w Harmonii” (oraz o innych zdrowych nawykach życia codziennego ułatwiających wprowadzenie harmonii do naszego życia). Możesz się z nią zapoznać TUTAJ. O innych zmianach w naszym życiu będziesz mogła przeczytać w kolejnych książkach.


A Ty jakie zdrowe nawyki wprowadzasz do swojej kuchni? Jeśli masz jakieś ciekawe i zdrowe przepisy na domowe słodkie przekąski (może akurat pisałaś o tym na swoim blogu?), koniecznie zostaw mi linka. Może ktoś jeszcze zainspiruje się Twoimi wypiekami?


Śledź nasze harmonijne życie na stronie Mama w Harmonii lub inspiruj się w każdym tygodniu na stronie Kobiecym okiem.

Dodaj komentarz