BÓJ SIĘ I RÓB !

Jak mawia Agata z Latającej Szkoły. I w myśl tej zasady przekroczyłam kolejną swoją granicę. Kiedyś lubiłam siedzieć w swoim własnym świecie i nie wyściubiać nosa z tego kokonu, robić to, co sama uważałam za słuszne, mimo że wiedziałam, że niekoniecznie mi to służyło. Kiedyś wymiotowałam na siłę, gotując obiad robiłam brzuszki w kuchni na podłodze, wyrzucałam jedzenie przez okno albo oddawałam głośnym koleżankom w klasie. Kiedyś działałam impulsywnie, byłam osobą totalnie reaktywną. Nie analizowałam za bardzo tego, jakie decyzje podejmowałam, czego się łapałam. Miałam ochotę, to robiłam. A to wszystko dlatego, że na wiele spraw wpływu nie miałam i szukałam ujścia własnym potrzebom.

Dziś jest zupełnie inaczej. Dziś jestem inną osobą, analizuję za i przeciw i jeśli na coś się decyzję, wiem, że ta kwestia jest dla mnie naprawdę ważna – dla którejś z moich prawdziwych, a nie wydumanych potrzeb.

Wymagało to naturalnie ogromu pracy nad sobą, bo nic nie spada z nieba. Wymagało wyjścia poza własne blokady, poza ograniczenia, które sama sobie nałożyłam. „Nie potrafię tego”, „nie nadaję się tego”, „to nie dla mnie, nie dam rady” to tylko część blokad, które wtłukujemy sobie młotkiem do głowy, a potem uparcie w nie wierzymy, bo one tam wiszą przecież cały czas.

Jedynym sposobem, aby przestać wierzyć w takie obniżające nasze poczucie własnej wartości nawyki myślowe, jest zamienieni ich na coś, co nas będzie budować. Szablon, który ułatwia budowanie nowych nawyków, otrzyma każda osoba, biorąca udział w kursie CELE POD KONTROLĄ, który ruszy w lutym 2019 r. W kursie będziemy nastawiać się na budowanie nowych nawyków, związanych ze skutecznością, ale ten szablon możesz również wykorzystać do budowania nowych nawyków myślowych na swój temat i na temat własnego otoczenia.

Nasza podświadomość jest jak beton. To, co zostało w niej odciśnięte, nie może zostać zmazane. Ale obok zdań, które nas załamują, możemy wyryć w tym betonie zdania, które nas mobilizują pozytywnie i tak długo je zapisywać, aż podświadomość uzna nowe zdania za najbardziej aktualne i prawdziwe.

To nie jest jednak akcja jednorazowe, ale proces. Wymaga cierpliwości oraz poczucia, że jesteś gotowa na pracę, którą trzeba będzie wykonać. Najlepsze efekty na pewno daje wychodzenie poza teren, który uważamy za bezpieczny, ciepły i mega komfortowy, nawet jeśli trochę niewygodny. Zawsze w takiej sytuacji ogarnia nas strach – co się stanie, jeśli faktycznie wyjdę z tej bezpiecznej strefy? Może znowu dostanę po głowie albo ktoś mnie zdepcze…

Też miałam takie dylematy. Mój rozwój osobisty zaczął się kilkanaście lat temu i cały czas pokonuję własne ograniczenia, których w ciągu mojego życia nazbierało się mnóstwo. Wiele za mną, za co jestem sobie wdzięczna, bo podjęłam ostateczną decyzję, aby skończyć ze starym życiem, ale wiem też, że przede mną jeszcze parę nierozwiązanych spraw, nad którymi pracuję.

Jedną z takich spraw jest moje odżywianie. W książce „Mamo, naostrz piłę!” dosyć dokładnie opisuję mój problem, tutaj jedynie wspomnę o tym pokrótce. Jak wiele nastolatek nie byłam zadowolona ze swojego wyglądu, ale budowanie złych nawyków myślowych i wewnętrznych blokad zaczęłam dużo wcześniej, na początku szkoły podstawowej. Jako dziesięciolatka postanowiłam ograniczyć mięso i zrezygnowałam ze słodyczy, które zbierałam w swojej szafce, a kiedy się zepsuły, wyrzucałam (wówczas nie było tak dużo sztucznych słodkich produktów, jak dziś, które mogą leżeć w szafie latami). Rozwijała się we mnie bulimia, miałam zatem okresy niejedzenia i okresy objadania się, kończące się wymiotami lub łykaniem środków przeczyszczających. Rzuciłam się na intensywne spalanie kalorii poprzez ćwiczenia – skakałam w miejscu, robiłam brzuszki, gotując zupę, ćwiczyłam w łóżku przed snem, kiedy światło już było zgaszone i rano po obudzeniu. Pod koniec szkoły podstawowej bulimia wygodnie sobie we mnie mieszkała, a ja zaczynałam wpadać w anoreksję. Coraz bardziej wydłużały się okresy niejedzenia niczego, aż w drugiej klasie liceum osiągnęłam szczyt i nie tknęłam jedzenia przez dwa tygodnie. Piłam raz na jakiś czas herbatę, woda gryzła mnie w język, więc jej nie tykałam. W tamtych latach budowałam o sobie opinię osoby, która nic nie jest warta. Z dwutygodniowego otępienia brakiem jedzenia wyciągnęła mnie sąsiadka pielęgniarka.

Zaczęłam wracać do siebie, ale ból, jaki czułam przełykając pierwsze kęsy jedzenia po tak długim czasie jego braku, jest nie do opisania… Pamiętam go do dziś i podejrzewam, że właśnie dlatego myśl o niejedzeniu lub uczuciu głodu była dla mnie paraliżująca. Od lutego 2018 roku pracuję mocno nad tym nawykiem myślowym (jest listopad 2018 r) i widzę już efekty.

Tak, jak napisałam wyżej – zmiana nawyków to nie jest jednorazowa akcja i masz efekt WOW. To proces, który wymaga od Ciebie regularnej pracy. Jeśli tylko podejmiesz decyzję o zmianie i będziesz każdego dnia robić coś w jej kierunku, efekty przyjdą na pewno. To trochę jak z dietami cud – możesz próbować skorzystać z szybkiej akcji, ale spodziewaj się niestety efektu jojo. Natomiast powolna utrata kilogramów, z uwzględnieniem zdrowego stylu życia, daje Ci gwarancję stałości.

 

Dziś jestem na etapie rozliczenia się z blokadą związaną z głodem. Przestałam jeść pięć posiłków dziennie, które spożywałam z obawy, że zacznę być głodna. Poszłam w kierunku ajurwedyjskich porad, które zalecają mojemu typowi ciała zjadać trzy posiłki dziennie. W lutym nie do pomyślenia, w listopadzie bez problemu się sprawdza. Tajemnicą, która jest rozwiązaniem mojego problemu, jest tutaj ilość wody. Kiedyś byłam zasuszona, odwodniona i zakwaszona, bo moje ciało nie tolerowało smaku wody i jej nie piłam. Odkąd od lutego zaczęłam pić coraz więcej wody (dziś wypiłam codziennie 2 litry bez żadnych oporów), okazało się, że rzekome uczucie głodu to nie było wołanie o jedzenie, ale o płyn. W wakacje, kiedy ilość wody sięgała 3 litrów dziennie, nie odczuwałam bólów brzucha, które kojarzyłam z uczuciem głodu. W chłodne dni, kiedy jem trzy posiłki dziennie i piję przynajmniej 2 litry wody, także nie mam dawnych bólów brzucha. Sześciogodzinne przerwy w jedzeniu zupełnie mi nie przeszkadzają, a wręcz mam poczucie, że mój organizm w końcu nie musi wiecznie pracować, a glukoza się ustabilizowała, bo trzustka ma szansę odpocząć.

To wymagało ode mnie mega wysiłku i wielu godzin płaczu. Wiedzą o tym osoby, z którymi rozmawiałam na ten temat, jak bardzo sama siebie blokowałam. Było to jednak tak męczące, że podjęłam ostateczną decyzję rozliczenia się z tym problemem i dziś mogę powiedzieć, że jestem z siebie bardzo dumna.

Ta sytuacja sprawiła, że postanowiłam stworzyć cykl wpisów na temat mojej pracy nad funkcjonowaniem własnego ciała. Jeśli jesteś zainteresowana, zapraszam Cię do cyklu W HARMONII Z WŁASNYM CIAŁEM. Będę tam zamieszczać informacje na temat moich postępów do życia w zgodzie z własnym ciałem. Przetestuję aplikacje, które pomagają w zdrowym żywieniu, będę docierać do tego, dlaczego coś mi służy, a coś innego nie. Będę sukcesywnie stawać na wagę i sprawdzać stan moich mięśni, tkanki tłuszczowej czy nawodnienia organizmu. I będę się tym dzielić się z Tobą raz na jakiś czas.

Jeśli uważasz, że taka wiedza może Ci się przydać, zapisz się jeszcze dziś. Potem może Ci to umknąć. Jeśli masz wrażenie, że skorzysta z niej ktoś Tobie bliski, udostępnij ten post, aby i ona mogła skorzystać.

Nie obiecuję w tych wpisach diet cud, bo w nie nie wierzę. Jestem zdania, że jedynie krzywdzą kobiety, zamiast im pomagać. Obiecuję natomiast dawkę wiedzy, dzięki której wyrobisz w sobie dobre nawyki, a one poprowadzą Cię do zdrowia.

To jak? Dołączasz do mnie? 🙂 Przekroczysz swoją strefę komfortu? 🙂

 

 


W styczniu planowana jest premiera kolejnej mojej książki – tym razem właśnie na temat organizacji. W książce znajdziesz szczegółowe porady, krok po kroku, jak się zorganizować, aby osiągać cele bez stresu, a z radością. Dodatkowo znajdziesz tam mnóstwo szablonów do pracy oraz zadań do wykonania, aby być bardziej skuteczną. Kliknij na obrazek i zapisz się na listę oczekujących. Te osoby otrzymają ode mnie specjalną, dodatkową zniżkę na książkę, kiedy pojawi się jej przedsprzedaż, oraz kilka szablonów w formacie pdf do własnej pracy!!!


Lubisz już naszą stronę? Polub i korzystaj z darmowych wyzwań z nagrodami oraz mnóstwa inspiracji na temat rozwoju osobistego, skutecznego działania oraz organizacji.

 

Uściski!

Dodaj komentarz