TY czyli KOBIETA – o tym, kim jesteśmy i jak funkcjonujemy

To jeden z pierwszych artykułów na blogu Joanny – Kobieta w harmonii – w ramach współpracy redakcyjnej blogerów. Będziemy tu zamieszczać teksty dotyczące rozwoju osobistego kobiet (i nie tylko kobiet). Uznałam więc za odpowiednie napisać o tym, kim jesteśmy – my, kobiety.  Jakie mamy oprogramowanie systemowe, a co za tym idzie – jak funkcjonujemy.   Już słyszę Wasze myśli i od razu odpowiadam: nie jestem ani informatykiem ani programistą. Ale jesteście blisko: mój mąż jest. Moje odwołania do struktur połączeń są jak najbardziej zasadne, zwłaszcza w przypadku skomplikowanych struktur psychicznych kobiety.

Dzisiaj o kobietach myśli się inaczej niż kilka wieków temu. Inaczej niż kilka dekad temu. Inaczej niż kilka lat temu. Inaczej niż wczoraj. Wciąż dostrzegam różnice w traktowaniu kobiet i mężczyzn. Nie zawsze jest to coś złego. Wręcz przeciwnie. Jesteśmy odmiennym konstruktem psychicznym i zasadniczo różnimy się od mężczyzn, nie tylko fizycznie, ale też chemicznie. I nie o takie różnice tu chodzi. Nie chodzi też o ruchy skrajnie feministyczne i ich walkę o równe prawa kobiet. Nie spieszy mi się specjalnie, by w ramach tych równych praw być spawaczką, saperką, monterką, itp. (Tak, wiem jak dziwnie brzmi żeńska forma niektórych zawodów, np.: tokarka, saperka, doktorka, elektryczka. Brzmi śmiesznie, czasami idiotycznie).  No dobra – przyznaję, że trochę kusi mnie usiąść za kierownicą TIR-a. Ale nie mam nic przeciwko temu, gdy mój mąż płaci rachunek w restauracji, przepuszcza mnie przodem, ustępuje mi miejsca, otwiera przede mną drzwi, albo gdy odbiera mój płaszcz w teatrze. Chciałabym skupić się raczej na naszym wielopokoleniowym dziedzictwie kulturowym.

„Choć nikt nie może cofnąć się w czasie i zmienić początku n

a zupełnie inny, to każdy może zacząć dziś i stworzyć całkiem nowe zakończenie” (Carl Bard)

Dzieciństwo odciska piętno na każdej z nas. Większość z nas wyniosła z tego okresu nieznaczne otarcia, które szybko i łatwo się goją, po których zostają prawie niewidoczne ślady. Inne mają psychikę przypominającą krajobraz księżycowy, pełen głębokich kraterów pozostawionych przez wymagających rodziców, nauczycieli, partnerów, członków rodziny oraz przemoc i nadużycia.

Kiedy rodzice znęcają się nad dziećmi, mówi się, że to surowi rodzice. Kiedy bezdusznie wykorzystuje się kobiety, nadużywa i gwałci, o ich stanie duchowym mówi się, że przechodzą załamanie nerwowe. Kiedy dziewczynki trzymane są krótko, nikt nie mówi o uszczerbku na ich psychice, nie mówi się o skutkach, jakie taki wojskowy dryl, autorytarne wychowanie czy tyranizowanie wywarły na ich dorosłe życie. Nie wspomina się o krzywdzie. O takich dziewczynkach mówi się, że są dobrze wychowane. Natomiast o tych, które postanowiły wyrwać się z błędnego koła oskarżeń i nieludzkiego traktowania, mówi się jak o nieczułych wyrodnych córkach i  nazywa się zbuntowanymi i nieposłusznymi.

Zdrowa kobieta tryska siłą życiową, witalnością, jest świadoma swojego terytorium, pomysłowa, lojalna i kochająca. Gdy jednak jej krucha psychika zostaje złamana przez otoczenie, środowisko czy kulturę – doświadcza całkowitego wyjałowienia, zmęczenia, niemocy, przygnębienia, przytłoczenia, ograniczenia, nawet otępienia. Może odczuwać lęk, słabość, brak inspiracji, wrażliwości. Nie czuje siebie. Może  odczuwać poczucie bezsensu, wstydu, zmienności nastrojów, osaczenia albo wiecznego napięcia. Czuje się jakby doświadczała szaleństwa. Bardzo szybko pojawia się bezsilność, wątpliwości i niezdecydowanie, chwiejność emocjonalna oraz zahamowania. Ale przecież chce żyć. Ucieka więc w iluzję, dom, pracę.

Prawdopodobnie niektórych takich stanów lub im podobnych doświadczyłaś i Ty. To nie tylko Twoje odczucia. Ja też pamiętam ciągłe poczucie winy. I lęk, że nie jestem w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom względem mojej osoby. I wciąż towarzyszyło mi uczucie, że nie jestem dość dobra. To są objawy utraty kontaktu z własną instynktowną psychiką. Kobieta zdana tylko i wyłącznie na rozsądek, z pominięciem serca, ciała i własnych potrzeb, nie ma siły przebicia, staje się pojednawcza i ugrzeczniona. Boi się zatrzymać, boi się działać, boi się spróbować czegoś nowego, stawić czoła życiu, boi się głośno mówić, boi się sprzeciwiać. Odczuwa strach przed ujawnieniem prawdy o sobie, strach przed uczuciem do innych, strach przed autorytetem. Staje się nadwrażliwa, niezorganizowana, niezdolna do wyznaczania swoich granic. Gotowa jest znosić ból i upokorzenia w imię poświęcenia dla wyższych celów, dla najbliższych, dla rodziny, dla dzieci.

W moim życiu też nie wszystko potoczyło się tak, jak sobie to w młodości wymyśliłam. Byłam nie dość dobra, bo wciąż to słyszałam. Z upływem czasu wiele się zmieniło. Niezmienny pozostał ból. Ból, który powraca. Wraca w najmniej spodziewanych momentach i sytuacjach. Życie weryfikuje wiele spraw, poglądów — zwłaszcza naszych własnych. Doświadczenia, może nawet porażki, uczą nas. Dzisiaj na trudności patrzę inaczej. Nauczyłam się, że poważne sprawy rzadko zbijają nas z nóg. Poważne sprawy można dostrzec z daleka i ich uniknąć. To drobiazgi wbijają nas w ziemię. I to o te drobiazgi trzeba w życiu zadbać. Nauczyłam się być wdzięczna za wszystko, co pięknego i dobrego spotyka mnie co dzień: za promienie słońca, które budzą mnie rano, za smak porannej kawy, za krzyk ptaków za oknem — jaskółek latem, mew zimą, wróbli przez cały rok, bażantów na pobliskich łąkach, jastrzębi nad lasem. Jestem wdzięczna za uśmiechy ludzi, których spotykam w pracy i poza nią, za mądre komentarze, pełne inspiracji rozmowy, za konstruktywne uwagi, za wszystkie książki, których czytanie sprawia mi radość, za zapach świeżych ziół na balkonie, za smak potraw, którym nie mogę się oprzeć, za zachody słońca, za widok za oknem, za szum morza, za spacery z ukochaną osobą, za ciepły piasek na plaży i zimną wodę w Bałtyku, za rozmowy z dzieckiem przy ulubionej pizzy, za spacery w deszczu i tęczę na niebie.


Przygotowałam dla Ciebie kilka zadań, które mogą stać się się pierwszym krokiem do zmiany w Twoim życiu. A może jesteś już na  tej drodze i poszukujesz inspiracji?

Zadanie 1:

Co czujesz, kiedy myślisz o swoim życiu? (Spróbuj opisać poniżej, co czujesz)

Zadanie 2:

Co chciałabyś zmienić w swoim życiu? (Wypisz poniżej przynajmniej trzy zmiany, których chciałabyś dokonać w swoim życiu)

W każdym kolejnym tekście zamieszczę przynajmniej jedno zadanie właśnie dla Ciebie. Zatem kup piękny zeszyt, notatnik, dziennik. Taki, który będzie absolutnie twój. Wybierz narzędzie pisarskie, które lubisz (długopis, pióro, ołówek). Ja mam swój wysłużony ołówek i pióro, które napełniam atramentem w moim ulubionym brązowo – miedzianym kolorze.   I pisz, notuj, planuj, określaj cele. Obserwuj swoje życie i żyj najpiękniej jak potrafisz!


KASIA JĘDRYS-SIUDA

Książki oraz narzędzia rozwojowe Kasi znajdziesz na stronie PUBLIKACJE. Jeśli powyższy temat mocno Cię zainteresował, zapoznaj się z felietonem Kasi:

Dobra zmiana, czyli o transformacji z cyborga w kobietę

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *