JAK POGODZIĆ AKTYWNE WAKACJE I POTRZEBĘ ODPOCZYNKU?

Czy macie czasami tak, że po powrocie z wakacji marzycie o jeszcze kilku dniach odpoczynku? W głowie brzmi piosenka: przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda!, a ciało mówi nie, ja chcę poleżeć? Jak zaplanować wakacje, abyśmy poczuli się w pełni zrelaksowani?

Większość z nas pracuje na etacie i ilość dni urlopowych jest nam z góry narzucona. Wykorzystanie ich w taki sposób, który nas najbardziej satysfakcjonuje, jest czasami dość trudny. Bo akurat jesteśmy wymęczeni pracą, ale nie chcemy leżeć na plaży, albo jedziemy do rodziny i już z góry wiemy, że będziemy tylko siedzieć i jeść, a energia nas rozpiera i coś mocno aktywnego byłoby idealne, albo mamy już coś opłacone, zaplanowane, ale w sumie okazuje się, że nie jest to najlepszy czas w naszym życiu na takie właśnie wydarzenia.

Nie mam pojęcia, jak radzą sobie z tym inni. My ciągle jesteśmy w fazie opracowywania naszego sposobu, który jeszcze nie do końca działa, ale jest coraz lepiej.

Przede wszystkim wszelkie urlopy, wyjazdy i podróże planujemy z rocznym wyprzedzeniem. Ja niestety muszę bukować urlop co najmniej 10 miesięcy wcześniej, więc jest o tyle łatwiej. Jest to związane z planowaniem rocznego budżetu, dzięki czemu staramy się unikać niemiłych niespodzianek typu: bezmyślne wydanie małej (i niezaplanowanej) fortuny na wakacje.

Z reguły robimy dość wnikliwy research, dotyczący cen przelotów, przejazdów, jedzenia, noclegów, wymiany gotówki i konieczności kupna brakujących rzeczy. Do tego dodajemy jeszcze 10%, aby mieć na wszelki wypadek, gdyby ceny się zmieniły. Jeśli nagle się okaże, że zmienimy plany, zmniejszymy wydatki lub odwołamy wyjazd, to przekładamy to, co odłożyliśmy, na kolejny rok lub rozlokowujemy na pozostałe wyjazdy.

Staramy się wziąć pod uwagę okoliczności, w jakich w danym momencie prawdopodobnie się znajdziemy. Nie zawsze jest to łatwe lub możliwe, gdyż życie lubi zaskakiwać. My teraz jesteśmy w trakcie ogromnego remontu, który pewnie jeszcze trochę potrwa i z tego powodu poddaliśmy się z wyjazdem, związanym z kilkudniowym bieganiem po górach, na rzecz leniwego last minute w Hiszpanii. Co, muszę przyznać, wyszło nam ogromnie na korzyść, ale nie było łatwą decyzją. Właśnie ten górski bieg jest na naszej liście już od jakiegoś czasu, ale wciąż okoliczności nie są odpowiednie do jego zrobienia. Prawdopodobnie moglibyśmy pojechać, ale czy mordowanie się po górach jest teraz tym, co tak naprawdę jest nam potrzebne? Byliśmy w o tyle dobrej sytuacji, że mogliśmy wszystko odwołać i przełożyć, a nie zawsze jest to możliwe. Dzięki temu spędziliśmy całe 4 dni na leżeniu na plaży, czytaniu książek i dosypianiu. Pozostałe 3 dni poświęciliśmy na zwiedzanie okolicy, pływanie kajakiem i zajadanie się owocami morza.

Kilka lat temu zdarzyło się nam pojechać na Korsykę zrobić GR20 w 10dni! (normalny czas przejścia to 16 dni). I mimo że było cudownie i wspaniale, to zakończyliśmy przejście o kilka kilogramów lżejsi i wymordowani na maxa! Po zejściu z gór spędziliśmy 3 dni na plaży, a mimo to wróciliśmy do pracy totalnie bez sił. Cała wyprawa była dużo wcześniej zaplanowana, opłacona, a my byliśmy kondycyjnie, mniej więcej, na najwyższym poziomie. W tej sytuacji dodatkowy tydzień urlopu byłby dla nas jak zbawienie.

Wyjazdy czysto eksploratorskie wychodzą nam raczej całkiem dobrze (chyba, że w maju zacznie padać śnieg jak w Czarnogórze). Majorka, Czarnogóra, Malaga – tam nie było problemu z niczym, poza śniegiem 😀 Z góry wiadomo, że jest to wyjazd typowo „zwiedzeniowy i jedzeniowy”, że będzie dużo się działo, więc nie ma wtedy marudzenia – jest eksploring. Najczęściej wtedy też przenosimy się z miejsca na miejsce, śpimy w mniej komfortowych warunkach i jemy uliczne jedzenie.

No i wyjazdy do rodziny. Obowiązkowo jest to co roku na naszej liście, ale wiadomo, że wtedy nie wydarzy się nic więcej poza jedzeniem, siedzeniem i nic nie robieniem. Tutaj oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, jak bardzo aktywną ma się rodzinę, w jakim wieku i z jakimi preferencjami. Pomimo wszystko staramy się wtedy odnowić kontakty z przyjaciółmi, zwiedzić pobliskie okolice i spędzić czas z najbliższymi.

Nie będę tutaj pisać o wyjazdach w góry wysokie, bo takie wyprawy są totalnie inne niż zwykłe wakacje. Tutaj nie ma mowy o przenoszeniu, przeplanowywaniu czy zmianie trasy. Z reguły po zejściu z gór staramy się zostać w jakimś przyjemnym miejscu przez kolejne kilka dni, aby odpocząć, „wyprać się”, złapać oddech i porządnie najeść. Jest to totalnie inny świat.

Planując wakacje staramy się słuchać siebie, intuicji, przewidywać, planować, odkładać pieniądze i  współpracować z tym co życie ze sobą przynosi.

 


SABINA WIECZOREK

Pielęgniarka w pełnym wymiarze godzin totalnie zakochana w Alpach i języku francuskim. Niesamowicie ciekawa świata. Uwielbia przekraczać swoje strefy komfortu, dlatego zdobywa szczyty na całym świecie, jeździ rowerem, biega maratony i ultra, pokonuje najtrudniejszy górski szlak GR20 na Korsyce w 10 dni… A w tym wszystkim znajduje czas na motywowanie innych do aktywności ruchowej, remont domu i dbanie o swoje wewnętrzne ja.

Sabinę znajdziesz na stronach:

www.facebook.com/wieczorek.team

www.wieczorek-team.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *