PRZYTUL SWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO – CZYLI O TYM, JAK MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJĄ DUSZĘ | ROZWÓJ

Żeby osiągnąć pełnię szczęścia i harmonii, nie można pominąć swojej przeszłości. Wybaczyłam wielu osobom. Wybaczyłam tym, którzy zostawili na mojej duszy ostry ślad krzywdy. Przez długi czas byłam pewna, że także wszystko wybaczyłam sobie. Otóż nie…

Kiedy po raz pierwszy skontaktowałam się ze swoim wewnętrznym dzieckiem, byłam bardzo wzruszona i bardzo zaskoczona. Użyłam wtedy poniższej medytacji, aby pomóc sobie w pierwszych kontaktach z moim wewnętrznym dzieckiem.

To było kilka miesięcy temu. Dziecko, które ujrzałam za bramą, było malutkie, ale już wtedy przepełnione smutkiem. Miało może 3 lata, może niecałe 4. Siłą rzeczy dostosowałam swój język do języka tej malutkiej dziewczynki, która pojawiała się na spotkaniach ze mną z małym misiem przytulanką. Potrzebowała miłości. Zdecydowanie potrzebowała czegoś, co dałoby jej pewność, że jest chciana i kochana.

W rzeczywistości, kiedy miałam dwa lata, urodziła się moja siostra. Mój tato pracował za granicą i nie było go przez długi czas w domu. Ja sama byłam typem osoby, którą posadziło się w jednym miejscu i siedziałam tam przez godziny. Tymczasem moja młodsza siostra była żywym srebrem. Wszędzie jej było pełno, wszystkie szafki były zawsze przeszukane, wszystkie nowe miejsca poznane. Wcale się nie dziwię, że zostałam odsunięta na bok, jako ta „grzeczna”, która nie sprawia problemów, a moja mama poświęciła swoją uwagę młodszej córce. Dziś to rozumiem, ale wtedy? Wtedy czułam się niekochana i zapomniana. I właśnie dlatego spotkałam tę małą dziewczynkę, która potrzebowała informacji zwrotnej, że wcale nie musi się tak czuć. Że tak naprawdę jest kochanym dzieckiem, ale rodzice z jakiegoś powodu zajmują się innymi kwestiami. Tato wyjechał, żeby zarobić na rodzinę i dlatego go przy niej nie ma. Mama zajmuje się młodszym dzieckiem i dlatego jest wiecznie zapracowana i nie ma dla niej czasu. Ale to nie oznacza, że była niekochana.

Kilka spotkań sprawiło, że moje trzyletnie wewnętrzne dziecko przybiegało do mnie z radością w oczach, z wyciągniętymi ramionami. Wiedziałam już, że uleczyłam swoją duszę w tamtym wieku… Sama czułam się inaczej – spokojniejsza i jakby radość wypełniła część mojego serca w kontekście tamtych wspomnień.

Ale któregoś dnia przyszła do mnie świadomość, że tamten żal to tak naprawdę nic w porównaniu z traumą z późniejszych lat. Długo zbierałam się do tego, aby w ogóle podjąć rozmowę z moim wewnętrznym dziewięcioletnim dzieckiem. Wiedziałam, że to nie będzie prosta sprawa. I rzeczywiście taka nie była…

Podjęłam jednak ostateczną decyzję, że chcę z nią porozmawiać, poznać jej emocje, poznać jej myśli na temat tego wszystkiego, co wtedy się działo. Kiedy odsłuchiwałam powyższą medytację prowadzoną, absolutnie nie byłam w stanie skupić się na relaksie – byłam bardzo zestresowana. Moja wewnętrzna dziewięciolatka już na mnie czekała… Jakby ktoś jej kazał stawić się przy bramie i oczekiwać mojego nadejścia. Głowa spuszczona, dłonie złożone ciasno, aż bielały jej kostki… Skulona, zastraszona, przerażająco smutna. Chciałam ją przytulić i powiedzieć, jak bardzo ją kocham, i zaczęłam nawet, ale nagle zdałam sobie sprawę, że ona potrzebuje po prostu przytulenia. Po prostu pokazania, że ma w kimś wsparcie i nie musi być w tym sama…

Płakałyśmy obie – ona w mojej duszy, a ja w realu, czując, jak spazmy wstrząsają moim ciałem. A potem zasnęłam, czując lekkie oczyszczenie. Do kolejnego spotkania nie doszło za szybko. Bałam się go, bo wiedziałam, że chcę poruszyć stare kwestie, które dla niej były bardzo świeże. Dziś jestem po kilku spotkaniach z nią i widzę zmianę. Drobną, ledwo zauważalną, ale jednak ona zaczęła na mnie patrzeć, a nawet podczas ostatniej sesji prawie niedostrzegalnie się uśmiechnęła i uniosła rękę na do widzenia. Nigdy wcześniej nie miało to miejsca. Czuję jednak, że nabiera do mnie zaufania, bo wie, że chcę dla niej jak najlepiej, że jest dla mnie bardzo ważna – przecież ona jest częścią mnie!

Czeka mnie jeszcze rozmowa z dziesieciolatką, bo właśnie wtedy zaczęła się moja przygoda z bulimią, co zapoczątkowało anoreksję. Ale ponieważ wiem, że sprawy z wcześniejszego roku miały wpływ na bulimię, może zdarzyć się tak, że kiedy moja dziewięcioletnia dusza zostanie uzdrowiona, rozwiąże się też problem z bulimią.


To, czego wcześniej nie wiedziałam, a co jest warte uwagi, to fakt, że Twoje wewnętrzne dziecko może być w różnym wieku – wszystko zależy od tego, w którym momencie Twojego dzieciństwa pojawiła się jakaś trauma (pamiętaj, że dla dziecka to, co dziś wydaje Ci się drobnostką, mogło być końcem świata).

Kiedy będziesz chciała pracować nad swoją duszą i emocjami swojego wewnętrznego dziecka, zwróć na to uwagę. Możesz też napisać do mnie na fangpege’u, jeśli pojawi się coś, co będziecie chciały obgadać. Ja mam to szczęście, że mogę na bieżąco omawiać swoje kwestie z kimś, kto zna mnie długo i dobrze i wie, co się kiedyś ze mną działo.

Jeszcze raz zostawiam Ci link do audio ułatwiającego kontakt z wewnętrznym dzieckiem:


Chcesz być na bieżąco z moim docieraniem do harmonii życia? Polub moją stronę i korzystaj z bezpłatnych dodatków do budowania zdrowia, rozwoju i skutecznej organizacji.

This image has an empty alt attribute; its file name is joanna-paczkowska-szczygiec582-1.png

2 thoughts on “PRZYTUL SWOJE WEWNĘTRZNE DZIECKO – CZYLI O TYM, JAK MOŻESZ UZDROWIĆ SWOJĄ DUSZĘ | ROZWÓJ”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *